„Już nawet nie próbuję cię dotknąć” – męski głos z małżeństwa bez seksu
Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Może nie było jednej chwili, jednego dnia. Może to przyszło cicho – jak kurz na meblach. Tak delikatnie, że najpierw nie zauważyłem. A potem nagle dotarło do mnie, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks. Że minęły tygodnie. Miesiące.
I że już nawet nie próbuję cię dotknąć.
Nie z powodu złości. Nie z powodu braku pragnienia. Wręcz przeciwnie – ja wciąż Cię pragnę. Ale boję się kolejnego odrzucenia. Boję się twojego skrępowanego „teraz nie”, tej ciszy, która zapada potem. Tego, że znów poczuję się… zbędny. Jak chłopiec, który prosi o coś, czego nie powinien chcieć.
Wiesz, faceci nie płaczą, nie? Nie mówią o takich rzeczach. Mają być silni, wyrozumiali, cierpliwi. Mają rozumieć, że jesteś zmęczona, że masz dość po całym dniu, że głowa boli, że dzieci, że stres, że obowiązki. Ja to wszystko rozumiem. I nie chcę cię zmuszać. Nie chcę cię błagać.
Ale czy ktoś rozumie mnie?
Nie chodzi tylko o seks. Chodzi o to, że czuję się samotny w naszym małżeństwie. Czasem jak intruz, który mieszka z Tobą z przyzwyczajenia. Jak bankomat, kierowca, ojciec. Ale nie jak mężczyzna, którego się dotyka z czułością. Którego się całuje, bez powodu. Którego się chce.
Czy jeszcze mnie chcesz? Czy jeszcze jestem dla ciebie kimś więcej niż wspólnikiem w obowiązkach?
Nie jestem ideałem. Pewnie zbyt często się wycofuję, zamykam w sobie. Może nie mówię wszystkiego, może zgrywam twardziela. Ale to tylko maska. W środku tęsknię. Za Tobą. Za tym uczuciem, że jestem przez Ciebie widziany i pożądany. Że nie muszę się o to prosić.
Bo żebranie o seks to upokorzenie, którego żaden mężczyzna nie chce przeżyć więcej niż raz.
W końcu się wycofujemy. Przestajemy pytać. Zamiast bliskości – pojawia się cisza. Zamiast ciała – dystans. Zamiast słów – ściana.
I wtedy oboje przegrywamy.
Nie piszę tego, żeby cię winić. Piszę to, bo może jeszcze możemy coś odbudować. Nie chodzi mi tylko o seks – ale o nas. O to, czy jesteśmy jeszcze parą, czy już tylko duetem do spraw domowych. O to, czy jeszcze da się obudzić to, co gdzieś po drodze zasnęło.
Nie chcę życia bez Ciebie. Ale nie chcę też życia, w którym muszę się chować z własnym pragnieniem.
Jeśli ty też coś czujesz – może spróbujmy o tym porozmawiać.
Zanim przestaniemy się już w ogóle dotykać – także słowami.